niedziela, 29 marca 2026

Dobrowolnie

(Iz 50, 4-7) Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i wiem, że nie doznam wstydu. Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.
Nie cierpienie przebija się najpierw z pieśni Izajasza, ale dobrowolna ofiara miłości. Posłuszeństwo Jezusa naprawia nasze ludzkie, grzeszne nieposłuszeństwo. Miłość zwycięża nienawiść. Życie zwycięża śmierć. Ponieważ jest to walka, to nie dokonuje się to w sposób bezbolesny, bezkrwawy. Wygrana kosztuje. I to sporo, bo została opłacona nieskończoną miłością. Iść za Jezusem, to uczyć się właśnie takiej ofiary. Uczyć się, a więc chcieć, prosić o to, podejmować konkretny wysiłek, a przede wszystkim pozwolić formować się Bogu '+' ks. Adam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoje Słowo. Niech Cię Pan prowadzi.

Free Contact Form