Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł:
"Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym
powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż
był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić
wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi". Jan dał takie świadectwo:
"Ujrzałem ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja
Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą,
powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz ducha zstępującego i
spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i
daję świadectwo, że On jest Synem Bożym".
Jan
robi to, do czego został powołany. Żyje jako znak nawrócenia, naucza, upomina,
wzywa do czujności. I czeka. Czeka, aż wypełnią się czasy i obiecany Mesjasz
odkupi lud Boga. I właściwie to czekanie uświęca Jana. Bo nie czeka jak
niewolnik, ale jak przyjaciel Oblubieńca, czeka żarliwie i z tęsknotą. A my?
Czy jeszcze czekamy? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że czekanie na Pana ma
kształtować nasze człowieczeństwo i nasze chrześcijaństwo. To właśnie kwestia
czekania naznacza sposób przeżywania przez nas wiary. Bo jeśli czekamy nie
wiadomo, na co, albo czekamy, bo nie mamy innego wyjścia, albo czekamy, żeby
przeczekać, no to jak zapłonie w nas ogień, jak oddamy się Panu bez reszty? '+' ks. Adam

Oczekujmy Pana ❤️🙏
OdpowiedzUsuń